Wstałam rankiem. Było ciepło. Pobiegłam nad staw. Usidłam w cieniu i zaczęłam rozmyślać. Po długich rozmyślaniach o ojcu, siostrze i matce pobiegłam do biblioteki sprawdzić coś na temat wizji. Gdy znalazłam się w czytelni usłyszałam głosy Conora, Qpy, Letera i Iris. Siedzieli i o czymś dyskutowali. Nie zauważyli mnie. Chicho przeszłam obok nich i skierowałam się do innego działu. Znalazłam poszukiwaną książkę i zaczęłam czytać:
"Gdy wilk przerwie podróż do Dusz, (np. umrze, lub zrezygnuje) umiera i dostaje się do Świata Zmarłych. Jak wiadomo można stamtąd wrócić do normalnego życia ale za ceną męczącej podróży. Nie każdy wilk ja przeżyje. Gdy wrócą od życia wizja nie jest już ważna, jakby się spełniła podczas nieobecności wilka na tym świecie".
Czyli wizja jest nie ważna ? - pytałam samą siebie - Chyba tak. no to muszę przestać o tym myśleć i zrobić coś sensowniejszego ? Czyli?...
Nagle do głowy wpadł mi pomysł. Niezbyt mądry, ale zawsze jakiś. Przecież obiecałam siostrze że zemszczę się na tamtym demonie, chyba już czas. Znam swoje moce mam już prawie półtora roku. Zabicie kilkumiesięcznej waderki to nic ale półtora rocznej ? Dlatego demona możne tez nic... Nie mogę powiedzieć tego Choko bo mnie drugi raz już nie puści. Dochodziła pora obiadu. Usłyszałam typowe kroki jak dla mej opiekunki. Przeszła obok siedzących szczeniaków i poszła po mnie. Gdy tylko zobaczyłam jej cień puściłam się pędem omijając ja od drugiej strony regału. Wybiegłam z księgarni i zaczęłam biec. chwilę biegłam aż upewniłam się że nikogo nie ma. Niestety znalazłam się na całkiem nieznanych mi terenach, a co jeszcze gorsze jakiejś obcej watahy. Pobiegłam do najbliższego lasu. przekroczyłam jego granicę. Okazało się że drzewa to tylko "mur" dzielący świat od dziwnego miejsca:

Niepewnie poszłam, lecz gdy tylko zrobiłam krok zostałam otoczona wilkopodobnymi. Na przód wysunęła się wadera, a za nią stanęły inne trzy:
Wadera:
"Gdy wilk przerwie podróż do Dusz, (np. umrze, lub zrezygnuje) umiera i dostaje się do Świata Zmarłych. Jak wiadomo można stamtąd wrócić do normalnego życia ale za ceną męczącej podróży. Nie każdy wilk ja przeżyje. Gdy wrócą od życia wizja nie jest już ważna, jakby się spełniła podczas nieobecności wilka na tym świecie".
Czyli wizja jest nie ważna ? - pytałam samą siebie - Chyba tak. no to muszę przestać o tym myśleć i zrobić coś sensowniejszego ? Czyli?...
Nagle do głowy wpadł mi pomysł. Niezbyt mądry, ale zawsze jakiś. Przecież obiecałam siostrze że zemszczę się na tamtym demonie, chyba już czas. Znam swoje moce mam już prawie półtora roku. Zabicie kilkumiesięcznej waderki to nic ale półtora rocznej ? Dlatego demona możne tez nic... Nie mogę powiedzieć tego Choko bo mnie drugi raz już nie puści. Dochodziła pora obiadu. Usłyszałam typowe kroki jak dla mej opiekunki. Przeszła obok siedzących szczeniaków i poszła po mnie. Gdy tylko zobaczyłam jej cień puściłam się pędem omijając ja od drugiej strony regału. Wybiegłam z księgarni i zaczęłam biec. chwilę biegłam aż upewniłam się że nikogo nie ma. Niestety znalazłam się na całkiem nieznanych mi terenach, a co jeszcze gorsze jakiejś obcej watahy. Pobiegłam do najbliższego lasu. przekroczyłam jego granicę. Okazało się że drzewa to tylko "mur" dzielący świat od dziwnego miejsca:

Niepewnie poszłam, lecz gdy tylko zrobiłam krok zostałam otoczona wilkopodobnymi. Na przód wysunęła się wadera, a za nią stanęły inne trzy:
Wadera:

Trzy :
Crisih:
Crisih:

Shibkane:

Bluin:

Pierwsza okrążyła mnie, a potem sie schyliła.
- Co tu robisz ? - usłyszałam głos w myślach
- Ja... biegłam bo... szukałam jednego demona... - pomyślałam
- My wszystkie jesteśmy demonami - wskazała na okrążające nas wilki - Mieszkają tu tylko wadery, ja jestem Księżniczką Demonicznych Wilków. Czy szukałaś jednej z nas ?
- C-h-y-b-a nie...
- To kogo szukałaś i po co ?
- Demona który zabił moją matkę i siostrę. Wyglądał trochę jak ptak, trochę jak smok pamiętam go jako czarnego.
- Chyba wiem o kogo chodzi, chodź kochanie do mej siedziby. - wadera spojrzała na Trójkę. - Jestem LyineliaWaterPrincessa, ale mów mi Lyin lub Water. I nie bój się, może i wyglądamy źle ale ci nic nie zrobimy.
- Princesse, ce que nous faisons avec elle? (Księżniczko co mamy z nią zrobić?) - spytała ją w nieznanym mi języku dziwna czerwona wilczyca
- Les loups se laisser aller. (Wilk niech się rozejdą) - skróciła rozmowę Water - Vous Crisih séjour (Ty Crisih zostań) - dodała patrząc na wilczycę - czarodziejkę
Zaczęły rozmawiać aż czarodziejka się uśmiechnęła, ukłoniła i odeszła do czekających w oddali dwóch wader.
- Chodźmy robi sie późno. Zaprowadzę cie do mego mieszkania i tam przenocujesz. Jutro się o wszystkim dowiesz.
(...) Rano
Siedziałam w tajemniczym mieszkaniu Lyin. Było tu pięknie. Dzięki księżniczce nic mi nikt nie zrobi. Dała mi dar rozumienia ich języka. Dziś miała mi powiedzieć kim mógłby być demon. Do pokoju weszła Bluin - siostra księżniczki. Była miła, lecz raczej smutna. Podeszła do mnie i usidła przy mnie.
- Valeniko, moja siostra zaraz przyjdzie - powiedziała
- Skąd znasz mój język ? - omal nie krzyknęłam
- Proszę nie mów nikomu, ale... ale ja nie jestem siostrą Water. Jej matka która teraz już nie żyje wzięła mnie od umierającej wilczycy bo urodziłam sie w tym samym dniu co Lyin. Wychowała mnie, dopiero dzień przed śmiercią mi to wyjawiła - wilczyca zaczęła płakać - Inaczej by mnie zabili. Zesłali by na mnie Fethara.
- Kto to Fethar ?
- Dowiesz się Valeniko już za niedługo... - ucięła Bluin i wybiegła
Ciąg dalszy nastąpi...
- Co tu robisz ? - usłyszałam głos w myślach
- Ja... biegłam bo... szukałam jednego demona... - pomyślałam
- My wszystkie jesteśmy demonami - wskazała na okrążające nas wilki - Mieszkają tu tylko wadery, ja jestem Księżniczką Demonicznych Wilków. Czy szukałaś jednej z nas ?
- C-h-y-b-a nie...
- To kogo szukałaś i po co ?
- Demona który zabił moją matkę i siostrę. Wyglądał trochę jak ptak, trochę jak smok pamiętam go jako czarnego.
- Chyba wiem o kogo chodzi, chodź kochanie do mej siedziby. - wadera spojrzała na Trójkę. - Jestem LyineliaWaterPrincessa, ale mów mi Lyin lub Water. I nie bój się, może i wyglądamy źle ale ci nic nie zrobimy.
- Princesse, ce que nous faisons avec elle? (Księżniczko co mamy z nią zrobić?) - spytała ją w nieznanym mi języku dziwna czerwona wilczyca
- Les loups se laisser aller. (Wilk niech się rozejdą) - skróciła rozmowę Water - Vous Crisih séjour (Ty Crisih zostań) - dodała patrząc na wilczycę - czarodziejkę
Zaczęły rozmawiać aż czarodziejka się uśmiechnęła, ukłoniła i odeszła do czekających w oddali dwóch wader.
- Chodźmy robi sie późno. Zaprowadzę cie do mego mieszkania i tam przenocujesz. Jutro się o wszystkim dowiesz.
(...) Rano
Siedziałam w tajemniczym mieszkaniu Lyin. Było tu pięknie. Dzięki księżniczce nic mi nikt nie zrobi. Dała mi dar rozumienia ich języka. Dziś miała mi powiedzieć kim mógłby być demon. Do pokoju weszła Bluin - siostra księżniczki. Była miła, lecz raczej smutna. Podeszła do mnie i usidła przy mnie.
- Valeniko, moja siostra zaraz przyjdzie - powiedziała
- Skąd znasz mój język ? - omal nie krzyknęłam
- Proszę nie mów nikomu, ale... ale ja nie jestem siostrą Water. Jej matka która teraz już nie żyje wzięła mnie od umierającej wilczycy bo urodziłam sie w tym samym dniu co Lyin. Wychowała mnie, dopiero dzień przed śmiercią mi to wyjawiła - wilczyca zaczęła płakać - Inaczej by mnie zabili. Zesłali by na mnie Fethara.
- Kto to Fethar ?
- Dowiesz się Valeniko już za niedługo... - ucięła Bluin i wybiegła
Ciąg dalszy nastąpi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz